Ciche tortury narcyza ukrytego

Dlaczego zaczynasz wątpić w siebie, choć nikt nic nie powiedział?

  1. Autorka: Magdalena Socha – terapeutka, autorka, life

Przez wiele lat psychologowie i terapeuci koncentrowali się przede wszystkim na przemocy wyrażanej słowami. Uczono nas rozpoznawać wyzwiska, krytykę, poniżanie czy groźby. Jednak współczesna psychologia relacji coraz częściej zwraca uwagę na coś znacznie bardziej podstępnego – przemoc niewerbalną.

To właśnie ona sprawia, że wiele osób po latach związku z ukrytym narcyzem mówi:

„Nie potrafię wskazać konkretnych sytuacji, ale ciągle czułam się źle.”

„Nie umiem tego wyjaśnić, ale miałam wrażenie, że coś jest nie tak.”

„Przestałam ufać sobie, choć nikt nigdy otwarcie mnie nie obrażał.”

To niezwykle ważne spostrzeżenie, ponieważ człowiek nie reaguje wyłącznie na słowa. Nasz układ nerwowy nieustannie skanuje otoczenie w poszukiwaniu sygnałów bezpieczeństwa lub zagrożenia. Profesor Stephen Porges, twórca teorii poliwagalnej, opisał zjawisko neurocepcji – automatycznego odczytywania przez mózg sygnałów niewerbalnych jeszcze zanim świadomie je zrozumiemy. Innymi słowy, ciało często wie wcześniej niż umysł.

Właśnie dlatego osoba żyjąca z ukrytym narcyzem może przez wiele lat odczuwać napięcie, lęk i niepokój, nie potrafiąc jednocześnie logicznie wyjaśnić ich przyczyny. Ukryty narcyz rzadko przypomina stereotypowego agresora. Nie krzyczy codziennie. Nie rzuca przedmiotami. Nie musi używać jawnej przemocy. Często jest osobą spokojną, uprzejmą, a nawet lubianą przez otoczenie.

Jednak za zamkniętymi drzwiami wykorzystuje subtelne sygnały niewerbalne, które stopniowo podważają poczucie bezpieczeństwa partnera. Jednym z najczęściej opisywanych zachowań są tak zwane ciche dni. Z perspektywy psychologicznej nie jest to zwykłe milczenie. To forma emocjonalnego wykluczenia. Człowiek jest biologicznie zaprogramowany do poszukiwania więzi. Gdy osoba, od której zależy nasze poczucie bezpieczeństwa, nagle przestaje reagować, mózg odbiera to podobnie jak zagrożenie przetrwania.

Badania prowadzone przez Naomi Eisenberger na Uniwersytecie Kalifornijskim wykazały, że odrzucenie społeczne aktywuje te same obszary mózgu, które odpowiadają za odczuwanie bólu fizycznego. Kiedy więc partner ignoruje nas przez wiele dni, nie jest to jedynie „obrażanie się”. To realny ból neurologiczny.

Wyobraźmy sobie sytuację. Kobieta wraca do domu po pracy. Jeszcze rano wszystko wydawało się normalne. Teraz partner nie odpowiada na pytania, nie patrzy jej w oczy, wychodzi z pokoju, gdy się pojawia. Przez kolejne dni nie wyjaśnia przyczyny swojego zachowania. Po kilku godzinach zaczyna się analiza.

„Czy powiedziałam coś nie tak?”

„Może go uraziłam?”

„Może przesadzam?”

Po kilku dniach nie analizuje już jego zachowania. Analizuje siebie. I właśnie o to chodzi. Nie o rozwiązanie problemu, ale o stworzenie problemu w głowie drugiej osoby. Podobnie działają demonstracyjne westchnienia, przewracanie oczami czy lekceważące spojrzenia. Każdy z tych gestów wysyła komunikat:

„Jesteś męcząca.”

„Jesteś problemem.”

„Znowu zawiodłaś.”

Najbardziej destrukcyjne jest jednak to, że komunikat ten nigdy nie zostaje wypowiedziany wprost. Jeśli osoba zareaguje, usłyszy często: „Przesadzasz.” „Nic takiego nie zrobiłem.” „Znowu wszystko interpretujesz po swojemu.” W ten sposób rodzi się gaslighting niewerbalny. W swojej praktyce terapeutycznej spotykam osoby, które po wielu latach takich doświadczeń przestają ufać własnym odczuciom. Mówią: „Nie wiem już, co jest prawdą.” „Nie wiem, czy naprawdę coś się wydarzyło.” „Może rzeczywiście jestem przewrażliwiona.” Tymczasem ich układ nerwowy przez cały czas odbierał komunikaty zagrożenia.

Kolejnym charakterystycznym zachowaniem jest niespójność komunikacji. Narcyz może mówić: „Oczywiście, że cię wspieram”, jednocześnie krzyżując ręce, unikając kontaktu wzrokowego lub prezentując chłodną mimikę. Badania profesora Alberta Mehrabiana, choć często błędnie upraszczane, pokazały znaczenie spójności komunikacji. Gdy słowa przeczą sygnałom niewerbalnym, ludzie instynktownie bardziej ufają mowie ciała niż wypowiadanym zdaniom. Ofiara zaczyna więc odczuwać coś bardzo niepokojącego: „On mówi, że mnie kocha, ale czuję się niekochana.” „Ona mówi, że wszystko jest dobrze, ale ciągle jestem spięta.” To rozdwojenie między tym, co słyszymy, a tym, co odczuwamy, prowadzi do dysonansu poznawczego i stopniowej utraty zaufania do własnej intuicji.

Szczególnie niszczące są również subtelne akty sabotażu. Zapomniane obietnice. Celowe spóźnienia. Niby przypadkowe gubienie ważnych rzeczy. Niewykonane ustalenia. Każde pojedyncze zdarzenie wydaje się niewinne. Jednak po latach tworzy atmosferę chronicznej niepewności. Psychologicznie przypomina to życie na ruchomych piaskach. Człowiek nigdy nie wie, czy może zaufać temu, co zostało ustalone. W końcu zaczyna przejmować odpowiedzialność za wszystko. Planować za dwoje. Pamiętać za dwoje. Przewidywać za dwoje. A potem słyszy, że jest kontrolujący.

Najbardziej poruszające jest jednak to, że wiele osób opuszczających takie relacje nie mówi o krzywdzie od razu. Mówią raczej: „Nie wiem, co się ze mną stało.” „Przestałam być sobą.” „Ciągle byłam zmęczona.” „Nie miałam już siły myśleć.” To bardzo charakterystyczne dla przemocy niewerbalnej. Nie pozostawia widocznych śladów. Niszczy powoli, systematycznie, niemal niezauważalnie. Tak jak kropla drążąca skałę.

Jak chronić się przed taką manipulacją?

Pierwszym krokiem jest nauczenie się ufać własnym odczuciom. Jeśli po spotkaniu z kimś regularnie czujesz napięcie, poczucie winy, dezorientację lub niepewność, nie ignoruj tego tylko dlatego, że nie potrafisz wskazać konkretnego zdania czy wydarzenia.

Drugim krokiem jest prowadzenie notatek. Brzmi banalnie, ale dziennik zdarzeń pomaga odzyskać kontakt z rzeczywistością. Gaslighting działa najskuteczniej wtedy, gdy polegamy wyłącznie na pamięci.

Trzecim krokiem jest obserwowanie wzorców, a nie pojedynczych sytuacji. Każdy może westchnąć, zapomnieć czy być zmęczony. Problem zaczyna się wtedy, gdy zachowania te stają się regularnym sposobem wpływania na drugiego człowieka.

Wreszcie warto pamiętać o najważniejszej zasadzie terapeutycznej: nie oceniaj relacji wyłącznie po tym, co ktoś mówi. Oceniaj ją po tym, jak czujesz się w obecności tej osoby przez dłuższy czas. Zdrowa relacja nie musi być idealna. Ale powinna być miejscem, w którym możesz czuć się bezpiecznie, być sobą i ufać własnym myślom. Jeżeli natomiast po latach związku coraz częściej czujesz się zagubiona, niewidzialna, niepewna i emocjonalnie wyczerpana, być może problem nie tkwi w twojej wrażliwości. Być może twoje ciało od dawna próbuje powiedzieć ci coś, czego twój umysł jeszcze nie odważył się nazwać.

Zrób krok do przodu!

Moje spotkania są dostosowane dla każdego. Mając na uwadze to, że nie ma jednego uniwersalnego sposobu na rozwiazanie każdego problemu – oferuję więcej niż jedną opcję.

Bezpłatny materiał

Możesz pobrać bezpłatne ten materiał zapisując się na mój newsletter.
W kolejnym kroku otrzymasz link do bezpłatnego materiału.